Dom Rodzina Hobby Ogród czyli moje małe radości
..............................................................................................................
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchenne zmagania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchenne zmagania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2014

Tydzień ziołowo-truskawkowy

W tym tygodniu zbieramy pierwsze plony z naszego ogródka ziołowego. Przez te deszcze zielsko w tym roku szybko wybujało więc ścinamy gałązki ziół puki są młode i aromatyczne.









Kasia wytrwale pomagała, oddzielała gałązki i wąchała a potem zgadywała co to za roślinka.
Z całego tego zielska po oczyszczeniu zostało mniej niż połowa gałązek, które powiązałyśmy w pęczki i rozwiesiły w altanie.




Z ziółek robimy też sól ziołową i oleje smakowe, o czym już kiedyś pisałam więc nie będę się powtarzać.

 
 
 









Polecam sól z lubczykiem, bazylią i kolorowym pieprzem na kanapki z pomidorem, pychotka.

A po ziółkach przyszedł czas na truskaweczki, też z naszej uprawy.








Większość ogrodników w tym roku zadowolona jest ze swoich plonów, ponoć mamy wielki urodzaj truskawek. A ja myślałam, że to moja zasługa, że one tak pięknie wyrosły, tylko te wstrętne ślimaki, powyżerały mi dziury w moich truskaweczkach. Ale na przetwory musiałam trochę owoców dokupić, bo nasze powyjadaliśmy na bieżąco.






Podsumowując to był pracowity tydzień, a tu już czerwienią nam się czereśnie i szykuje się cd. :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Jajo w roli głównej

Wiosna to taki zielony czas kiedy na każdym kroku widzisz coś, kwitnącego, kolorowego, soczystego co by się nadawało na wiosenną dekorację. Piękne, żółte żonkile lub fioletowe szafirki, w sam raz na wielkanocny stół. Lista dań zatwierdzona, goście potwierdzili swe przybycie więc mogę pomyśleć nad dekoracją stołu wielkanocnego. Ponoć jemy także oczami, jeśli coś przesolę lub przypalę odwrócę uwagę stroikami :)
Oto kilka pomysłów ubrania dla stołu,



 
 
 
 
 
 
 
wszystkie elementy w zasięgu ręki. Cosik z ogródka, coś z kuchennych akcesori,  jakieś resztki wielkanocnych dekoracji i gotowe.
W tym roku na naszym stole pojawią się jaja przepiórcze, bo obie z Karolinką mamy nietolerancję na jaja kurze. Nie wiem jak przetrwam Wielkanoc bez porządnego jaja, że też takie dziwne fanaberie ze strony układu pokarmowego przyszło mi znosić.
 
 
 
Porządki mam już z grubsza zrobione, dom udekorowany, ogród ogarnięty więc przyszły tydzień raczej spędzę w kuchni, a to nie najsilniejsza moja strona. Kucharka ze mnie średnia a i tych nietolerancji żywieniowych parę u mnie i Karolci wykazały badania więc musimy szukać różnych zamienników, które zazwyczaj nie smakują dobrze. Chyba język sobie pogryzę gdy goście będą zajadać się specjałami.



środa, 26 lutego 2014

Dla zdrowotności

Wiosna chyba już nadchodzi, bo mój misiek budzi się do życia.Od tygodnia mój małżonek jest na diecie. Zajada tylko warzywka, głównie surowe. Spędzamy teraz mnóstwo czasu w kuchni na szatkowaniu. A zielsko kupujemy w ilościach hurtowych.






Na szczęście mamy sąsiadów "badylarzy", to znaczy rolników uprawiających warzywa, więc nas wspomagają.


Potrawy można doprawiać tylko ziółkami więc uprawa parapetowa rozkwita.


Dobrze nadaje się też do tej diety zupa pomidorowa, którą robiłam w zeszłym roku do słoików, bo w jej skład wchodzą same warzywa, więc można pić do woli.



 
No i buraki pod każdą postacią ,zupy, sałatki czy soku, schodzą u nas teraz kilogramami. Te również dostaliśmy od sąsiadów, są słodkie i nie trzeba je niczym przyprawiać. I jak tu nie zgodzić się z przysłowiem, jak dobrze mieć sąsiada :)                          
 
 
Ale największe wzięcie mają u mojego męża ogórki kiszone i kapustka kiszona a tych u nas pod dostatkiem, po ubiegłorocznych zbiorach.

 
 
 
W takiej diecie nie chodzi tyko o zrzucenie kilogramów ale o oczyszczenie i odnowienie organizmu. Dieta jest polecana dla zabieganych i zapracowanych, dla tych co wrzucają w siebie co popadnie. My już ją sprawdziliśmy i daje dobre efekty. Zainteresowanych odsyłam do pani dr Ewy Dąbrowskiej.
Tylko dzieci jakieś takie niezadowolone gdy widzą na stole taki obrazek:)



środa, 4 grudnia 2013

Świąteczne przygotowania

Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej, to prawda, cieszę się ogromnie, że jestem już z powrotem z rodzinką. A wróciłam w samą porę, w pracy urwanie głowy, w domu świąteczna gorączka :) Trafiłam w sam środek zamieszania. Pomału szykuję świąteczne prezenty, zaczęłam od szykowania butelek na naszą wiśniówkę, którą się dzielimy przy okazji odwiedzin gości.









Następne butelki będą miały znacznie bardziej świąteczne wzory, ale chyba już nie zdążę się nimi pochwalić, bo zajęcia mnie gonią.
Od jutra zaczynamy pieczenie ciasteczek, które także rozdajemy gościom w podziękowaniu za kolędowanie.










Zdjęcia słodkości znalazłam między fotkami z ubiegłych lat, bo w tym roku na pewno nie obfocę moich wypieków.
Spodziewamy się wielu gości w tegoroczne święta, ale cieszę się, bo pamiętam jak jako dziecko cieszyłam się rodzinną atmosferą, pełną zgiełku, śmiechu, kolęd, słodkości w Boże Narodzenie. Z niektórymi członkami rodziny naprawdę rzadko się widujemy, potem trzeba tłumaczyć dzieciom kto jest kto-stryjek, bratanek, ciocia-a dzieciaki tylko oczy wytrzeszczają :) A ciotki całują, wujki ściskają, a maluchy albo płaczą, albo rozrabiają :) A w powietrzu unosi się zapach cynamonu, bakalii i choinki...nie mogę się już doczekać.

niedziela, 3 listopada 2013

Kochanej córeczce


2 listopada Karolcia obchodziła 18 urodziny.
Świętować zaczęliśmy o północy w piątek a ostatni goście wyszli dopiero dzisiaj po południu :). W naszej dzielnicy dorosłe życie zaczyna się od wielkiego sprzątania do którego budzą solenizanta wyjącą syreną rówieśnicy. Zwyczaj trochę dziwny, bo najpierw goście naśmiecą a ty musisz im za to nalać wódeczki, a śmiecą okrutnie. Więc gdy młodzież nocą zaszalała, goście rodziny tak oto są witani u wejścia.







Takim o to wyjącym urządzeniem zwołują gości na imprezkę.


Przed chałupą prawdziwy chlew ale w domku podejmujemy przyzwoicie jak należy z gracją :)

 
 
 










 

Oprócz standardowych prezentów młodzież robi sobie wygłupy i obdarowuje solenizanta czymś specjalnym. Karolcia dostała kitel, strzykawki, bandaże i różne akcesoria medyczne, bo swoją przyszłość chce związać z medycyną lub farmacją. Do upominku była dołączona pluszowa krowa w jednorazowych rękawiczkach i masce, czy to zwierzątko miało jakąś szczególną wymowę ? :)





Potem już były same przyjemności, prezenty, słodkości, szampan, zabawa....







A jak goście opuścili nasze progi, cieszyliśmy się w gronie rodzinki. Takie wspominki, ciepłe chwile i bardzo osobiste, szczególnie dla nas rodziców.








Niech życie, które przed tobą córeczko,
 będzie tak jasne jak spojrzenie w oczy
 i proste jak podanie ręki