Kury i jaja opanowały moją kuchnię bez reszty. Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale to były jedyne wolne chwile na zrobienie fotek.
Troszkę udekorowałam też jadalnię, przy okazji pochwalę się moim nowym, DUŻYM stołem. Dlaczego to takie ważne, że duży, bo teraz zmieszczę przy nim całą rodzinkę, która ostatnio się powiększa, bo młodzież przygruchała sobie już na poważnie swoje drugie połówki. Rozrastamy się w siłę :) Stół można rozłożyć do pokaźnych rozmiarów a krzesła są naprawdę wygodne,
Przy okazji załapał się na foto sesję anioł drewniany, którego dostałam od dzieci, prawda, że piękny, jak wszystkie anioły. Do stołu dołączyło też wertiko, które awansowało z przedpokoju, ale jest trochę za małe, bym mogła pomieścić na nim wszystkie moje skarby. Będę musiała jeszcze coś wstawić do jadalni albo powiesić półkę.
Muszę jeszcze zadbać o salon a potem prosto do garów. Muszę zacząć wcześniej niż zwykle, żeby wyrobić się z wszystkimi obowiązkami. Kwiatków przed głównym wejściem już nie posadzę po przemarzną ale chciała bym ładnie przywitać gości, muszę wymyśleć jakąś dekorację. Czekają mnie naprawdę pracowite dni. A potem wspaniałe święta z całą rodzinką.


















































