Dwa tygodnie bez internetu, to masakra. Dopiero po takiej awarii, widzę jak bardzo ułatwia nam życie codzienne, rachunki, informacje, przepisy kulinarne, no i śmieszne - jeśli czegoś nie wiesz to sprawdź w necie- tego chyba brakowało nam najczęściej. No i nie wspomnę o przyjemnościach, np blogowanie.
Ale za to ile czasu miałam na plewienie ogródka i zaprawianie słoików. Moja piwnica pęka w szwach, pomału brakuje mi pustych słoików. W tym roku mam ogórki w kilku wersjach, kompoty z przeróżnych owoców, nawet zrobiłam soki pomidorowe, tylko kto to powypija, dzieci wolały by colę, ale w tym roku będzie bardziej eco. A dżemy to już hurtem zaprawiałam, z tym moja rodzinka uwija się najprędzej i najchętniej,część z nich nawet obfociłam ....
Najwięcej oczywiście robię truskawkowych, bo najlepsze na bułkę i do naleśników. I choć ich najwięcej to i tak pierwsze znikają. Potem wzięcie mają wiśniowe, pyszne do rogalików z ciasta francuskiego.
No i na koniec coś dla mnie, jagodowe, tych się moje dzieci nie dotykają, są tylko dla mnie....
Bardzo słodko wszystkich pozdrawiam i pędzę nadrabiać zaległości w podczytywaniu zaprzyjaźnionych blogów, stęskniłam się już za buszowaniem po waszych wpisach.


















































