Rodzinka nam się powiększa, no może nie dosłownie, ale przybył nam jeszcze jeden maluch do pieszczenia. Mój pierworodny, który się już usamodzielnił, przysposobił małego psiaka. Sama słodycz, nic tylko przytulać...
W ubiegłym tygodniu dzieci nas odwiedziły, oczywiście z Liczi, tak się wabi ów psiak. Nasza seniorka, Kona, nie była zbyt zadowolona, widać było, że czuła się zdradzona przez Kacpra, bo to z nią się zawsze bawił, a teraz takie "coś" zajęło jej miejsce. Więc musieliśmy nieźle się nagimnastykować, żeby jej to wynagrodzić.
Najbardziej cieszyła się Kasia, biegała za Liczi cały dzień, tarmosiły się razem, trafił swój na swego.
Potem przyszedł czas na nauki, oj dużo psich chrupek jeszcze przed nami..., muszę przyznać, że nasza Kona jest pojętniejsza.
I jeszcze dwa słodkie zdjęcia, które musiałam pokazać.
Okruchy literackiej codzienności
6 dni temu












































