
Pogoda nie sprzyja pracy na grodzie, co zawsze o tej porze roku zajmowało mi większość popołudnia, a coś robić trzeba. Wyciągnęlam więc moje skrawki materiałów i uszyłam nową podusię. Miała być do mojej sypilni ale Kaśka stanowczo stwierdziła, że to przecież pasuje do kompletu pościeli jej lalek więc należy się jej. Ot i tyle się nią nacieszyłam.
