Ale gdy wyłożyłam akcesoria na stół, wiadomo było do kogo powędruje, od razu zgłosiła się Kasia, kierowniczka zamieszania.
sobota, 20 lutego 2010
Dla kogo literka K
Dawno już nie robiłam czegoś z serwetek. Przy zmianie kolorów w pokoju Kasi, znalazłam drewnianą literę, którą dawno przyniosłam do domu i o niej zapomniałam. Gdy ją brałam, nie byłam pewna do kogo trafi (Kacper, Karolina czy Kasia).


Ale gdy wyłożyłam akcesoria na stół, wiadomo było do kogo powędruje, od razu zgłosiła się Kasia, kierowniczka zamieszania.

Ale gdy wyłożyłam akcesoria na stół, wiadomo było do kogo powędruje, od razu zgłosiła się Kasia, kierowniczka zamieszania.
niedziela, 14 lutego 2010
Opowieść walentynkowa
Część pierwsza-Duchy poranka, chłopcy dla dziewczynek
.......................................................................................................
Część druga-Zapowiedź najbliższej przyszłości, dziewczynki dla chłopców
.....................................................................................................
piątek, 5 lutego 2010
Różu nigdy zawiele
Kasia w marcu będzie miała czwarte urodziny. Jej pokoik zmienił swój wygląd, nie jest już kolorowy, pełny zabawek,tylko ma się rozumieć RÓŻOWY. Wszystkie królewny taki mają, więc ona też.



Misie oczywiście zostały, ale trzeba im dodać różowe akcenty. Chyba będę musiała sobie przypomnieć jak się dzierga na drutach i zrobić parę małych sweterków.

.JPG)
Baldachim uszyty jest z materiału kupionego w Jysku po dużej przecenie ( kto by kupił taki wściekły róż, tylko mała princessa ). Kasia nazywa go -mój namiot. Na tjul przeszyłam wełniane kwitki, ale z daleka nie widać. Patchwork pozostał po starszej siostrze, gdy Karolinka zajmowała ten pokój.
Misie oczywiście zostały, ale trzeba im dodać różowe akcenty. Chyba będę musiała sobie przypomnieć jak się dzierga na drutach i zrobić parę małych sweterków.
Baldachim uszyty jest z materiału kupionego w Jysku po dużej przecenie ( kto by kupił taki wściekły róż, tylko mała princessa ). Kasia nazywa go -mój namiot. Na tjul przeszyłam wełniane kwitki, ale z daleka nie widać. Patchwork pozostał po starszej siostrze, gdy Karolinka zajmowała ten pokój.
poniedziałek, 1 lutego 2010
Idzie luty...
Idzie luty, podkuj buty. Chyba musimy przygotować się na trochę mrozów. W tym roku stare przysłowie się sprawdza. U nas na wsi zima wygląda ładnie, ale jak jadę do pracy w centrum to jest okropnie. Więc wkleiłam parę zdjęć tej ładniejszej strony medalu.



Ale nie każdy może pozwolić sobie na luksus noszenia butów.



Gdy nasza Kona wróciła ze spaceru długo grzała się koło kaloryfera i lizała łapy, bidula.
Ale nie każdy może pozwolić sobie na luksus noszenia butów.
Gdy nasza Kona wróciła ze spaceru długo grzała się koło kaloryfera i lizała łapy, bidula.
Subskrybuj:
Posty (Atom)